KALENDARIUM

po tłustym czwartku przyszedł piątek trzynastego i sobotnie walentynki z pożegnalnym koncertem knż. udało się to przetrwać bez strat w ludziach 🙂

dziś będzie o planach na rok kolejny tzn jeszcze ten. bo to luty. bo to luty już się kończy, a ja się do tego od początku roku zbieram. jak zwykle jest ich, planów bo o tym mowa, od groma. ostatnio to nawet każda niewinna pogadanka lub wymiana maili w najbliższym gronie kończy się planami podboju alp 🙂 albo tatr przynajmniej lub innych szpicbergenów. stan rozochocenia się do wędrówki został dodatkowo napompowany na festiwalu o górach co mi pod chatą organizowali niedawno. tyle, że uświadomiłem sobie, że się chyba starzeję bo z realizacją ciężej. w ile to upatrzonych miejsc w tamtym roku to ja się…nie wybrałem. oczywiście nie było tak ze mną źle ale jakoś tak kurde niesmak pozostał. zaczyna docierać, że te dni, tygodnie, miesiące z gumy nie są i nie rozciągną się. będą inne. te starsze i starsze. a tu cały świat przede mną 🙂 pewien mądry ktoś na wspomnianym festiwalu powiedział rzecz która mnie zakuła osobiście i tknęła. cytuję za prelegentem, może nie dokładnie ale przekaz uchowawszy:

„jeśli chcesz coś bardzo zdobyć to jedź zdobywaj. jeśli chcesz ale zaczynasz doszukiwać się różnych komplikacji, rozglądasz za przeszkodami na drodze i wykręcasz sam przed samym sobą…to znaczy, że gdzieś tam tak wcale nie do końca jednak chcesz”

stąd me zdecydowane postanowienie na, o jakże by inaczej, zdecydowaną pracę nad swoim planowaniem i skuteczną egzekucją bez zawahania 🙂 i tak jako postanowione w kalendarz zawczasu wpisane i nie do ruszenia: najbliższy weekend rozgrzewkowe 50-60km na orientacje po lesie, powitanie wiosny oczywiście w formule leExpedition, majówka z pilznerem i knedlikiem w macierzy, dzień dziecka i boże ciało w formie italiavia-ferraty oraz beskidowo-listopadowo. do tego kontynuacja pontonowej przygody i kilka jeszcze innych zamysłów. A co do imprezy sezonu to…jeszcze bez konkretów ale tutaj plan jest wybitnie ambitny. ale o tym w innym odcinku…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *