KONIEC

wszystko co dobre szybko się kończy…dzis chyli sie ku koncowi moj urlop i pierwszy raz sie do tego przyznam ale…dobrze ze to juz koniec!!!od razu uprzedzam ze jestem w pełni swiadomy tego co wlasnie napisalem 🙂 powodem tych bluznierstw ktore wypisuje jest intensywnosc przezyc ktorymi karmilem w ostatnich dniach swa hedonistyczna dusze 🙂 doprowadzilo to do sytuacji w ktorej przesyt uciech cielesnych spowodowal u mnie chec…pojscia do pracy!!!niewiarygodne prawda?choc z drugiej strony mysle ze jutro jak zerkne na to trzezwym okiem bede sie wstydzil tego co wlasnie napisalem i wymaze ten post 🙂
a wszystko zaczęło się tak niewinnie.jak to zwykle bywa urlop wiaze sie z tym co tygrysy lubia najbardziej…gory 🙂 tym razem wybor padl na najwyzsze pagorki w okolicy. na szybko zmontowana ekipa wyruszyla na podboj tatr. z tym podbojem wyszlo jak wyszlo bo ze wzgledu na 3 stopien zagrozenia lawinowego nie zaliczylismy wszystkiego co bysmy chcieli. ale to akurat nic straconego bo zbliza sie przeciez majowka ktora przeciez gdzies trzeba skonsumowac 🙂 w kazdym razie coby nie mowic bylo zacnie. kolejnym etapem urlopowania byl 3 dniowy maraton imprez kulturalno-naukowych w miescie na sz.  nie bede ukrywal ze to akurat ten okres wyzwolil dzis we mnie chec powrotu do normalnosci 🙂

ponizej dzieki uprzejmosci Barta i Dzikiego pare fotosow z tatr zachodnich

 

 

no to lecimy…
moi, Cfaniak, Bart, Dziki

pierwsza górka do zaliczenia owego zacnego dzionka

 

jeszcze tylko troszeczke…

…i naszym oczom ukazal sie widoczek naprzeciwko

no ale trza leciec dalej

jako ze sie nie rozdwoimy owa gorka zostanie zaliczona w pozniejszym terminie (albo rybki albo akwarium:)

  
stan przedszczytowania

 

i cos z zupelnie innej beczki 🙂

 

3 Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *